Wyjazd miał trwać dwa lata, a trwał dziesięć: najpierw budowa w Norwegii, potem magazyn pod Rotterdamem. W końcu zapada decyzja o powrocie do domu na Pomorzu. Razem z walizkami przyjeżdża czasem coś, czego nikt nie planował zabierać: piwo na sen po każdej zmianie albo weekend, którego bez butelki trudno sobie wyobrazić. Powrót z emigracji a alkohol to temat, o którym w rodzinach mówi się półgłosem, a badacze piszą o nim niewiele. Część rzeczy da się jednak ustalić, zarówno o piciu Polaków za granicą, jak i o tym, dlaczego powrót bywa trudniejszy od wyjazdu. Da się też po przyjeździe zacząć leczenie, nawet zanim zadziała ubezpieczenie w NFZ.
Spis treści
W skrócie
- Badania o Polakach w Wielkiej Brytanii, Irlandii Północnej i Norwegii opisują samotność, ciężką pracę, rozłąkę z rodziną i szukanie pomocy dopiero w kryzysie. Danych liczbowych o piciu po powrocie do Polski praktycznie nie ma.
- Powrót ma własne trudności. Badaczka z Uniwersytetu Warszawskiego opisuje powrotny szok kulturowy, kłopoty z pracą i urzędami, a osoby po ponad dekadzie za granicą nie czują się u siebie nawet kilka lat po przyjeździe.
- Kto za granicą pił codziennie i dużo, po powrocie nie powinien odstawiać alkoholu sam, bo objawy odstawienia mogą obejmować omamy i drgawki.
- Od osób uzależnionych od alkoholu nie pobiera się opłat za leczenie odwykowe w placówkach z umową z NFZ, także bez ubezpieczenia. Do poradni leczenia uzależnień nie trzeba skierowania.
- Jeśli ktoś jest ubezpieczony, a eWUŚ tego nie pokazuje, wystarczy dokument albo pisemne oświadczenie. Lata ubezpieczenia w Unii, EFTA i Wielkiej Brytanii liczą się przy dobrowolnym ubezpieczeniu w NFZ.
- Pierwszą kopię dokumentacji medycznej z kraju Unii lub z Wielkiej Brytanii można dostać bezpłatnie. Najprościej poprosić o nią jeszcze przed wyprowadzką.
Co wiadomo o piciu Polaków na emigracji?
Niewiele, i prawie wyłącznie z badań jakościowych, czyli rozmów z małymi grupami ludzi. W różnych krajach opisują one podobne mechanizmy: samotność, wyczerpującą pracę, rozłąkę z bliskimi i zwyczaj szukania pomocy dopiero wtedy, gdy picie zdążyło narobić szkód.
Wielka Brytania i Irlandia Północna: po pomoc dopiero w kryzysie
Zespół z Middlesex University w Londynie rozmawiał z 13 Polkami i Polakami, którzy trafili na leczenie z powodu picia, oraz z osobami pracującymi z polskimi pacjentami. Większość rozmówców zgłosiła się po pomoc dopiero po poważnych kłopotach ze zdrowiem albo po utracie pracy czy mieszkania. Badacze łączą to z dwoma przekonaniami wyniesionymi z domu. Pierwsze mówi, że dużo pić to rzecz normalna. Drugie, że z piciem trzeba poradzić sobie samemu, bez obcej pomocy.
Kobiety i mężczyźni pili w tym badaniu inaczej. Mężczyźni pili najczęściej w towarzystwie, problem dostrzegali, kiedy alkohol zaczynał przeszkadzać w pracy, i częściej sami zgłaszali się na leczenie. Kobiety piły w samotności i w ukryciu, mocniej odczuwały wstyd, a na terapię częściej trafiały z polecenia lekarza albo pracownika socjalnego.
W Irlandii Północnej Shaun Roddy z Ulster University przebadał ankietą 231 Polaków i rozmawiał z pacjentami tamtejszych placówek. W grupie mężczyzn, którzy przyjechali jako dorośli, picie po przeprowadzce wzrosło. Część osób, które już wcześniej zmagały się z uzależnieniem, opisywała sam wyjazd i stres z nim związany jako moment, w którym groził im nawrót.
Norwegia: kontener przy budowie i tani alkohol
Norweski instytut badawczy Fafo przyjrzał się w 2017 roku polskim pracownikom budowlanym. Autor raportu zastrzega, że picia w tej grupie nikt wcześniej porządnie nie zbadał, a jego własne rozmowy nie są reprezentatywne. Zebrał więc czynniki ryzyka, które wskazywali lekarze, pracodawcy, związkowcy i sami pracownicy:
- zatrudnienie przez agencje i podwykonawców, krótkie kontrakty i przerwy bez zarobku,
- praca poniżej kwalifikacji, bo polskie uprawnienia zawodowe rzadko są w Norwegii uznawane, co odbiera poczucie własnej wartości,
- życie w tymczasowych kwaterach przy budowie, monotonne, z niewieloma sposobami na wolny czas,
- słaba znajomość języka, przez którą trudniej o znajomych i o pomoc lekarza,
- brak rodziny i przyjaciół na miejscu, więc nikt bliski nie zauważy, że picie wymyka się spod kontroli,
- tęsknota za partnerką i dziećmi,
- łatwy dostęp do taniego alkoholu przywożonego nielegalnie, o którym mówili rozmówcy.
Raport wymienia też kulturę picia jako możliwy czynnik, ale zaznacza, że nie da się wykazać jej związku z tym, ile polscy pracownicy w Norwegii faktycznie piją.
Czego te badania nie mówią?
Nie mówią, jak często Polacy za granicą piją ryzykownie ani czy piją więcej niż ich rówieśnicy w kraju. To rozmowy z kilkunastoma albo ankiety wśród kilkuset osób, często takich, które już trafiły na leczenie. Dobrze opisują, jak picie wymyka się spod kontroli, ale nie mówią, jak często się to zdarza.
O piciu po powrocie wiadomo jeszcze mniej. Najbliższe dane pochodzą z Irlandii, która przez dziesięciolecia wysyłała ludzi do pracy w Anglii. Alan Barrett i Irene Mosca przeanalizowali odpowiedzi Irlandczyków po pięćdziesiątce z dużego badania nad starzeniem się (TILDA). Problem z alkoholem, rozpoznany przez lekarza albo widoczny w krótkim kwestionariuszu, miało 7,6 procent mężczyzn, którzy nigdy nie wyjeżdżali. Wśród tych, którzy spędzili za granicą od roku do dziewięciu lat, było to 15 procent, a wśród tych, którzy byli tam dłużej, 12,5 procent. U kobiet wynik wyszedł inaczej: te po długiej emigracji miały problemy z alkoholem rzadziej niż kobiety, które nie wyjeżdżały.
Z tego badania nie wynika, że wyjazd powoduje picie. Wśród mężczyzn, którzy wyjeżdżali na krócej, częściej zdarzały się w dzieciństwie przemoc albo picie rodziców. Autorzy uwzględnili to w obliczeniach i różnica nadal była widoczna, ale dotyczy innego kraju i innego pokolenia. Dla rodzin w Polsce wniosek jest skromniejszy: wśród osób, które wróciły z emigracji, kłopot z piciem bywa częstszy, więc pytanie o alkohol po powrocie ma sens i nikogo nie obraża.
Dlaczego picie wraca razem z nami?
Nawyk nie zmienia się razem z adresem, a sam powrót przynosi nowy stres: trzeba szukać pracy, załatwiać sprawy w urzędach i na nowo układać sobie życie z rodziną. Alkohol, który za granicą pomagał przetrwać wieczory, w Polsce jest równie łatwo dostępny.
Szok powrotny, czyli obcy we własnym kraju
Ośrodek Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego przygotował dla ministerstwa rodziny i pracy raport o powrotach Polaków po 2015 roku. Jego autorka, Dominika Pszczółkowska, przypomina, że powrót do własnego kraju wcale nie musi być łatwy. W literaturze naukowej funkcjonuje nawet pojęcie powrotnego szoku kulturowego. Raport przytacza badania, według których osoby po ponad dziesięciu latach za granicą nie czuły się ponownie zakorzenione w Polsce jeszcze rok, a nawet cztery lata po powrocie.
Przyczyny są przyziemne. Powracający skarżą się, że pracodawcy nie potrafią docenić doświadczenia zdobytego za granicą, a ich pomysły bywają odbierane jako pouczanie. Część osób po latach na Wyspach źle znosi podania i pieczątki. W pierwszej dekadzie po wejściu do Unii osoby wracające z zagranicy radziły sobie na rynku pracy gorzej niż ci, którzy nie wyjeżdżali. Autorka zaznacza, że przy dzisiejszym niskim bezrobociu może to wyglądać lepiej, ale nowszych dużych badań brakuje.
Powracających nie jest mało. Według danych GUS cytowanych w raporcie liczba Polaków przebywających dłużej niż trzy miesiące w Wielkiej Brytanii spadła z 793 tys. w 2017 roku do 514 tys. w 2020 roku. Raport łączy ten spadek z Brexitem i pandemią, po których decyzji o powrocie przybyło.
Rodzina, która nauczyła się żyć bez nas
Wśród powodów powrotu raport OBM UW na pierwszym miejscu stawia sprawy rodzinne: dzieci, zwłaszcza w wieku szkolnym, i starzejących się rodziców. W niektórych badaniach ważyły one więcej niż pieniądze.
Dom, do którego się wraca, nie stał jednak w miejscu. Partnerka albo partner przez lata sami prowadzili dom, płacili rachunki, rozmawiali z nauczycielami. Dzieci podrosły. Ktoś, kto przyjeżdżał na święta i urlopy, teraz jest na co dzień, ma swoje zdanie i szuka dla siebie miejsca przy stole. Gdy wraca cała rodzina, dzieci muszą odnaleźć się w polskiej szkole. Według badań przytaczanych w raporcie nie jest to proste nawet dla tych, które w domu mówią po polsku.
W takim napięciu łatwo sięgnąć po to, co znane. Picie, które za granicą wypełniało wieczory w kwaterze, w domu zaczyna służyć do odreagowania kłótni albo poczucia, że człowiek tu nie pasuje. Bliscy często dopiero teraz widzą je w całości. Przez lata znali męża czy ojca z dwutygodniowych urlopów, kiedy kilka piw dziennie dawało się wytłumaczyć świętowaniem.
Gdy wyjazdy się nie kończą
Nie każdy powrót jest ostateczny. Raport OBM UW zwraca uwagę, że osoby, które wróciły, coraz częściej nadal pracują w kraju emigracji albo dla zagranicznego pracodawcy. Ktoś spędza kilka tygodni na budowie w Norwegii, a potem kilka tygodni w domu. Taki rytm utrudnia terapię, bo trudno co tydzień przychodzić na spotkanie do tej samej poradni.
Część placówek przenosi więc fragment leczenia do internetu. Tak jest na przykład w ofercie, którą opisuje strona leczenie alkoholizmu Słupsk: zdalnie odbywają się tam wizyty kontrolne, część sesji terapeutycznych i konsultacje dla bliskich, a lekarz może wystawić e-receptę. Dla rodziny, która zostaje w domu, gdy jedna osoba znowu wyjeżdża, taka rozmowa bywa pierwszym krokiem, zanim chory sam zdecyduje się na leczenie. Tryb pracy dobrze ustalić od razu na pierwszej wizycie: co musi odbyć się na miejscu, a co da się przenieść do rozmowy przez internet.
Zwyczaj z budowy czy już problem?
Granicę wyznacza utrata kontroli: picie zaczyna układać dzień, a przerwa przychodzi z coraz większym trudem. Rozpoznanie stawia lekarz albo terapeuta uzależnień, ale kilka prostych pytań pomaga ocenić, czy pora z kimś porozmawiać.
Cztery pytania na początek
Irlandzkie badanie, o którym była mowa wyżej, korzystało z krótkiego testu CAGE. Nazwa pochodzi od pierwszych liter angielskich słów, wokół których zbudowano cztery pytania:
- Czy kiedykolwiek pojawiło się poczucie, że trzeba ograniczyć picie?
- Czy krytyka picia ze strony innych ludzi wywoływała irytację?
- Czy zdarzyło się czuć winę z powodu picia?
- Czy zdarzyło się wypić rano, żeby uspokoić nerwy albo pozbyć się kaca?
Badacze przyjmują różne progi. Często za sygnał ostrzegawczy uznaje się dwie odpowiedzi „tak”. Test jest przesiewowy, więc diagnozy nie zastępuje. Mówi tylko tyle, że sprawa wymaga rozmowy ze specjalistą.
Rodzina może zadać sobie podobne pytania z drugiej strony. Czy rozmowa o piciu kończy się kłótnią? Czy weekend bez alkoholu stał się w domu wyjątkiem?
Czy można przestać samemu?
Przy codziennym, intensywnym piciu nagłe odstawienie bywa niebezpieczne. Brytyjska publiczna służba zdrowia NHS ostrzega, że u osoby uzależnionej objawy odstawienia zaczynają się zwykle 6-12 godzin po ostatnim drinku i trwają najczęściej od trzech do siedmiu dni. Należą do nich lęk, bezsenność, nudności i wymioty, kołatanie serca, poty i drżenie rąk, a w cięższych przypadkach omamy, splątanie i drgawki.
Kto ma takie objawy po przerwie w piciu, powinien najpierw porozmawiać z lekarzem, a dopiero potem odstawiać alkohol. Lekarz oceni, czy wystarczy leczenie w domu, czy potrzebny jest pobyt na oddziale. Drgawki, splątanie albo omamy to powód do wezwania pomocy pod numerem 112.
Ubezpieczenie zdrowotne po powrocie: NFZ i eWUŚ
Ubezpieczenie w NFZ nie wraca samo razem z przeprowadzką. Pojawia się, gdy ktoś zacznie pracować w Polsce, zarejestruje się w urzędzie pracy, zostanie zgłoszony jako członek rodziny albo podpisze z NFZ umowę o dobrowolne ubezpieczenie. Leczenie uzależnienia w publicznej poradni od tego nie zależy.
Jak wrócić do ubezpieczenia w NFZ?
Rządowy portal dla powracających, powroty.gov.pl, wymienia kilka dróg. Najprostsza to praca: pracodawca zgłasza pracownika do ubezpieczenia, a pracownik może zgłosić członków rodziny. Ubezpieczenie daje też rejestracja jako osoba bezrobotna w powiatowym urzędzie pracy. Kto nie ma żadnego z tych tytułów, może podpisać umowę o dobrowolne ubezpieczenie z oddziałem wojewódzkim NFZ właściwym dla miejsca zamieszkania. Taka umowa zaczyna działać od dnia w niej wskazanego, ale nie wcześniej niż od dnia złożenia wniosku.
Przy dobrowolnym ubezpieczeniu liczy się przerwa. Jeśli ktoś nie był ubezpieczony dłużej niż trzy miesiące, NFZ pobiera opłatę dodatkową, tym wyższą, im dłuższa przerwa: od 20 do 200 procent podstawy wymiaru składki. Okresy ubezpieczenia w innym kraju Unii, EFTA albo w Wielkiej Brytanii liczą się jednak na równi z polskimi. NFZ przyjmuje jako potwierdzenie zaświadczenie o okresie ubezpieczenia w tamtym kraju, czyli formularz S041. Kto wraca po latach legalnej pracy za granicą i szybko złoży wniosek, może więc nie mieć przerwy, za którą trzeba dopłacić.
Co zrobić, gdy eWUŚ świeci na czerwono?
eWUŚ to system, w którym przychodnia sprawdza po numerze PESEL, czy pacjent ma prawo do świadczeń. Czerwony kolor znaczy tylko tyle, że system tego dnia nie potwierdził uprawnień. Zdarza się to także osobom ubezpieczonym, na przykład tym, które czekają na decyzję o emeryturze albo rencie.
Osoba ubezpieczona może wtedy pokazać dokument, na przykład zaświadczenie od pracodawcy albo aktualne zgłoszenie do ubezpieczenia, lub podpisać pisemne oświadczenie. Wzór udostępnia NFZ. W nagłym przypadku pomoc jest udzielana od razu, a dokument albo oświadczenie trzeba dostarczyć w ciągu 14 dni od rozpoczęcia leczenia. Przy pobycie w szpitalu termin mija 7 dni po wypisie.
Leczenie odwykowe bez ubezpieczenia
Tu przepisy są wyjątkowo życzliwe. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości mówi wprost, że od osób uzależnionych od alkoholu nie pobiera się opłat za leczenie odwykowe w zakładach leczniczych. Ustawa o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych dodaje, że to bezpłatne leczenie przysługuje bez względu na ubezpieczenie. W praktyce chodzi o publiczne poradnie i oddziały, czyli placówki z umową z NFZ. Korzystać z nich mogą osoby ubezpieczone i nieubezpieczone.
Brak ubezpieczenia w pierwszych tygodniach po powrocie nie jest więc powodem, żeby odkładać leczenie uzależnienia. Inne świadczenia, na przykład wizyta u lekarza rodzinnego albo leczenie chorób wątroby, wymagają już ubezpieczenia.
Pierwsza wizyta w poradni i dokumenty z zagranicy
Do poradni leczenia uzależnień zgłasza się bez skierowania, do wybranej placówki, bez względu na adres zamieszkania. Pierwszą rozmowę ułatwi dokumentacja z leczenia za granicą, a jej pierwszą kopię można dostać bezpłatnie.
Poradnia leczenia uzależnień bez skierowania
Serwis pacjent.gov.pl wymienia leczenie uzależnienia wśród świadczeń, na które nie potrzeba skierowania. Dotyczy to także bliskich, którzy zgłaszają się z powodu współuzależnienia, jeśli mieszkają i prowadzą dom z osobą uzależnioną albo są z nią w związku. Bez skierowania przyjmuje też psychiatra w poradni zdrowia psychicznego.
Nie obowiązuje rejonizacja. Można wybrać poradnię blisko domu, w większym mieście regionu albo w pobliżu nowej pracy. Wystarczy zadzwonić albo przyjść i zapisać się na pierwszą wizytę.
Jak zdobyć dokumentację z Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Norwegii?
W Unii Europejskiej i w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, do których należy Norwegia, prawo do kopii własnych danych daje RODO. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w październiku 2023 roku, że obejmuje ono także dokumentację medyczną, a pierwszą kopię pacjent dostaje bezpłatnie. Sprawa dotyczyła niemieckiej dentystki, która chciała pobrać za kopię opłatę.
W Wielkiej Brytanii obowiązują własne, brytyjskie przepisy o ochronie danych. Wniosek o dostęp do danych (subject access request) składa się w przychodni lekarza rodzinnego albo w szpitalu, pisemnie, mailem lub ustnie, z potwierdzeniem tożsamości. Co do zasady jest bezpłatny, a placówka ma na odpowiedź 30 dni.
Najprościej poprosić o dokumenty jeszcze przed wyprowadzką z kraju emigracji, kiedy łatwiej o kontakt z przychodnią. Przy leczeniu uzależnienia przydają się zwłaszcza wypisy ze szpitala, lista przyjmowanych leków, wyniki badań krwi i opis wcześniejszej terapii, jeśli była. Dokumenty po angielsku, niemiecku czy norwesku mogą wymagać tłumaczenia. Czy wystarczy zwykłe tłumaczenie najważniejszych fragmentów, dobrze zapytać w placówce przed wizytą.
Co przygotować na pierwszą rozmowę?
Kilka rzeczy oszczędza czas i pozwala od razu przejść do sedna:
- dowód osobisty z numerem PESEL i, jeśli jest, dokument potwierdzający ubezpieczenie,
- kopie dokumentacji z zagranicy i listę leków przyjmowanych teraz,
- krótką oś czasu: kiedy był wyjazd, jak zmieniało się picie, czy były próby przerwy i jak się kończyły,
- informację, czy kiedykolwiek po odstawieniu alkoholu pojawiły się drgawki, omamy albo pobyt w szpitalu,
- pytania o tryb terapii, jeśli wyjazdy do pracy mają trwać dalej.
Na pierwszą wizytę nie trzeba przychodzić z gotową decyzją o abstynencji na całe życie. Wystarczy gotowość, żeby z kimś na spokojnie przejrzeć, co się dzieje.
Najczęściej zadawane pytania
Czy picie na emigracji to już uzależnienie?
Nie musi być. Uzależnienie rozpoznaje lekarz albo terapeuta na podstawie objawów, takich jak silna potrzeba picia, trudność z jego przerwaniem, objawy odstawienia i picie mimo szkód dla zdrowia czy rodziny. Sygnałem do rozmowy jest to, że picie zmieniło się za granicą i po powrocie nie wróciło do dawnego poziomu, albo że na dwa z czterech pytań testu CAGE odpowiedź brzmi „tak”.
Czy leczenie uzależnienia jest płatne, jeśli nie mam jeszcze ubezpieczenia?
W placówkach z umową z NFZ nie. Od osób uzależnionych od alkoholu nie pobiera się tam opłat za leczenie odwykowe, bez względu na to, czy mają ubezpieczenie. Prywatne gabinety mają własne cenniki.
Czy EKUZ z kraju emigracji działa po powrocie do Polski?
Tylko w ograniczonym zakresie. Karta pozwala korzystać z pomocy medycznej niezbędnej w czasie tymczasowego pobytu, a nie z planowego leczenia, i przestaje być ważna z chwilą objęcia obowiązkowym ubezpieczeniem w Polsce. Osoby, które nadal są ubezpieczone za granicą, powinny zapytać w oddziale wojewódzkim NFZ o rejestrację dokumentu S1.
Czy rodzina może szukać pomocy, zanim osoba pijąca się zdecyduje?
Tak. Bliscy, którzy mieszkają z osobą uzależnioną albo są z nią w związku, mogą zgłosić się do poradni leczenia uzależnień bez skierowania, z powodu współuzależnienia. Mogą też skorzystać z konsultacji dla rodzin, które część placówek prowadzi zdalnie, co ma znaczenie, gdy osoba pijąca wciąż wyjeżdża do pracy.
Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej ani porady prawnej. Zasady ubezpieczenia zdrowotnego mogą się zmieniać, a w indywidualnej sprawie rozstrzyga oddział wojewódzki NFZ. O sposobie odstawienia alkoholu i formie leczenia decyduje lekarz lub terapeuta uzależnień. Przy drgawkach, splątaniu lub omamach należy wezwać pomoc pod numerem 112.
